Wprowadzenie zdrowych nawyków w życie nie jest proste. Złe nawyki to droga na skróty, zwykle dużo prostsza. Jednak warto powalczyć, bo podziękuje nam za to nasze zdrowie, uroda, sylwetka. Co można zrobić, żeby ułatwić sobie przejście na zdrową stronę mocy? Oto kilka pomysłów:

  1. Polub się z zamrażarką

Mrożenie to jedna z najlepszych metod przechowywania żywności, dzięki której zachowujemy najwięcej wartości odżywczych świeżego produktu. Żeby nie zaskoczyło Cię, że nie masz co zjeść na obiad, kupuj mięso i mroź je w odpowiednich porcjach.

Zamroź posiekane koperek i natkę pietruszki w małych pudełeczkach. Przede wszystkim jako zapas na zimę, ale chodzi też o wygodę. Dodatek takiej zieleniny do każdej potrawy jest wskazany, ale gdybym miała za każdym razem myć i siekać taką odrobinę… nie chciałoby mi się. A tak, wyjmuję pudełeczko, nabieram łyżeczką odpowiednią porcję i resztę chowam. Nie trzeba rozmrażać.

Możesz także pomrozić gotowe porcje owoców, np. banana i szklankę truskawek czy malin, czy każde inne dowolne połączenie. Wieczorem wyjmiesz z zamrażalnika a rano dodasz jogurt, zmiksujesz i pyszne śniadanie gotowe.

No i kupuj mrożonki. Poza sezonem możesz spokojnie jeść kalafiora, brukselkę, fasolkę szparagową czy bób. Wszystko znajdziesz w wersji mrożonej. A czasem z takiej opcji możesz skorzystać i w sezonie. Będzie szybciej, bez mycia, siekania. Wrzucisz warzywko na parę i gotowe.

źródło: pixabay

źródło: pixabay

  1. Planuj i rób regularnie większe zakupy

Jak nauczyć się planowania jadłospisów? Po prostu, bierzesz do ręki kartkę i długopis, siadasz i piszesz.  Wyznaczasz na to stały czas. Najczęściej naturalnym momentem  na zaplanowanie posiłków jest weekend  (chociaż oczywiście może być różnie, zależy od trybu życia itd.). Nie chodzi o to, żeby zawsze była to sobota 10 rano. Mnie np. wystarcza, że wiem, że będzie to piątek wieczór lub sobotnie dopołudnie, bo wtedy najczęściej robię zakupy.

Na kartce zapisujesz osobno każdy dzień tygodnia i wszystkie posiłki, jakie danego dnia planujesz zjeść. Możesz zaplanować, że dwa dni z rzędu jesz to samo – będzie prościej. Z czasem mniej złożone posiłki nie będą wymagały opisywania, bo będziesz wiedzieć, że jeśli wpiszesz na listę zakupów jogurt, płatki owsiane, czy owoce, to drugie śniadania masz załatwione. I tak dalej.

Jeśli  nie masz pomysłu na niektóre posiłki, odpal komputer i poszukaj inspiracji. Sprawdź, czy masz potrzebne produkty, a te, których nie masz, wpisz na listę zakupów (ja korzystam z aplikacji Listonic – polecam).

Takie planowanie zajmuje na początku maksymalnie pół godziny, później ok. 10 minut. Teraz tylko wypad na zakupu i oszczędzamy kilka ładnych godzin w tygodniu, kiedy miotalibyśmy się po sklepach w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. A poza oszczędnością czasu, zyskujemy coś jeszcze cenniejszego. Kiedy mamy zaplanowane posiłki i kupione produkty, jest dużo mniejsza przestrzeń na niekontrolowane zachcianki. Zanim w tygodniu zrobimy zakupy po męczącym dniu, później zanim przygotujemy obiad, to w międzyczasie przegryziemy jakiegoś batona, no bo ile można czekać na obiad. Albo w ogóle wpadniemy do maka, bo pomysłu na obiad w ostatniej chwili jakoś nie znajdziemy. Często mówię, że musimy być o krok przed głodem, bo głód to instynkt. Kiedy już nas dopadnie, to po prostu będziemy chcieli go zaspokoić i każdy środek do tego będzie dobry. Planowanie daje nam tę przewagę.

źródło: pixabay

źródło: pixabay

  1. Nie rób zakupów na głodnego

Powiedzmy sobie to jeszcze raz, jasno i wyraźnie – głód to instynkt. Jeśli nawet zastosujemy się do zasady nr dwa, zaplanujemy zakupy i wybierzemy się na nie głodni, gwarantuję, że w naszym koszyku znajdzie się dwa razy więcej produktów, niż na naszej skrupulatnie przygotowanej liście. Wszystko wyda nam się przydatne, a może wpadną goście, schowam w szafce na czarną godzinę… Milion wymówek, które spowodują, że nasz misterny plan legnie w gruzach. Silną wolą należy się wykazać już na zakupach, bo dużo trudniej będzie ją mieć w domu, kiedy niezdrowe przekąski będą łypały na nas swoim podstępnym okiem.

źródło: pixabay

źródło: pixabay

  1. Etykiety – krótszy skład

Zewsząd zalewają naa porady, by koniecznie czytać składy poszczególnych produktów, które wrzucamy do naszego zakupowego koszyka. Fajnie, tylko takie zakupy mogą wtedy trwać dwa-trzy razy dłużej. A poza tym, kto spamiętałby wszystkie „e”, które możemy znaleźć na etykietach i do tego rozróżnił, jak bardzo są szkodliwe. Z pomocą przychodzą nam tu aplikacje, przede wszystkim moja ulubiona „czytamyetykiety”, która za pomocą prostej ikonki odpowie nam, czy dany produkt wrzucić do koszyka, czy raczej sobie odpuścić.

Ale (zawsze musi być jakieś ale 🙂 ), po pierwsze żadna baza nie jest wszechwiedząca i wielu produktów po prostu w niej nie znajdziecie. A po drugie producenci lubią bawić się z nami w kotka i myszkę, co jakiś czas składy zmieniając. Jaki jest więc najszybszy i najprostszy sposób, by do naszego koszyka trafiały te możliwie najzdrowsze produkty? Długość składu – im krótszy, tym lepszy, i tyle w temacie.

źródło: pixabay

źródło: pixabay

  1. Gotuj na kilka dni

Najczęstszą wymówką, jaką słyszę od moich podopiecznych jest brak czasu. No cóż, tak się składa, że każdy z nas ma go tyle samo i tylko zależy, na co go przeznaczamy. Oczywiście, że są osoby, które mają więcej obowiązków niż inne. A jednak dziwnym trafem najczęściej to one potrafią się odpowiednio zorganizować, tak, by na wszystko tego czasu starczyło. Tak czy inaczej oczywiście każdemu z nas zależy na oszczędzeniu jak największej ilości czasu, by móc przeznaczyć go na przyjemności. Jeśli chodzi o gotowanie, nic prostszego, jak gotować na kilka dni. Niektórzy mają obawy, czy zupa, lub inne danie, po trzech dniach będzie się jeszcze nadawała. Spokojnie, nieraz trzymam jakąś potrawę w lodówce przez 5 dni! I od poniedziałku po piątku jeden posiłek dziennie załatwiony.

Możesz też na dwa, a czasem nawet trzy posiłki w ciągu dnia, zjeść to samo. Oczywiście, każdy z nas chciałby jeść na każdy posiłek inne potrawy, z zupełnie innych składników, maksymalnie urozmaicone. I tak też byłoby najzdrowiej. W takim razie zapraszam po catering dietetyczny (polecam Hellodieta 🙂 ) A jeśli nie planujesz takiego rozwiązania, warto czasem na zasadzie wyboru mniejszego zła, przemęczyć się i zjeść kilka razy w ciągu dnia to samo, by pozbyć się wymówki „nie mam czasu”.

źródło: pixabay

źródło: pixabay

Komentarze