Ostatnio pewna młoda mama podesłała mi link do zażartej dyskusji na temat jedzenia słodyczy przez dzieci (dla chętnych na mogę wysłać na priv 🙂 ) Komentarze matek były zatrważające. Były tam teksty typu „Słodycze są po to, żeby osłodzić sobie życie”, „Podaję swojemu dziecku słodycze w miarę rozsądku – jeden kinderek dziennie”, „Bez przesady, od słodyczy jeszcze nikt nie umarł, każdy je je”. I wszystko byłoby ekstra, gdybyście, drogie panie, wiedziały, co tak naprawdę w kupowanych przez słodyczach jest. Ta dyskusja skłoniła mnie do przeanalizowania kilku opakowań najbardziej popularnych przekąsek dla dzieci.

Nutella

Skład: cukier, olej roślinny, orzechy laskowe 13%, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 7,4%, mleko odtłuszczone w proszku 6,6%, serwatka w proszku, lecytyna sojowa, wanilina.

Skoro orzechy, kakao i mleko (w proszku) to w sumie 27 % produktu, to ponad 70% to cukier i olej. Jeśli popatrzymy głębiej, na tabelę wartości odżywczych, okazuje się, że cukier to ok. 57 % składu. Mniejszy słoik kremu ma 250 g, robimy prosty rachunek: zawiera 142,5 g cukru. Wiecie ile to łyżeczek? Ok. 30. Jak szybko Twoje dziecko jest w stanie zjeść taki słoiczek? Równie dobrze możesz postawić przed nim cukiernicę, wyjdzie na to samo. Nie! Przepraszam, wyjdzie zdrowiej, bo w Nutelli mamy jeszcze tłuszcze roślinne. Roślinne = zdrowe, prawda? Nie bardzo. Po pierwsze nawet zwykłe tłuszcze roślinne nie są dla nas zbyt korzystne ze względu na wszechobecne prozapalne kwasy tłuszczowe omega-6. Ale niezależnie od tego, w tym słoiku są one utwardzone, co oznacza, że zmieniły się w rakotwórcze transe.

Kinderki

Skład: czekolada mleczna 40 % (cukier, mleko pełne w proszku, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, emulgator: lecytyny (soja), wanilia), cukier, mleko odtłuszczone w proszku, olej palmowy, masło odwodnione, emulgator: lecytyny (soja), wanilia

Większość z Was pewnie wie, że na pierwszym miejscu na liście zawsze znajduje się składnik, którego w produkcie jest najwięcej.  Tu mamy czekoladę. Nie jest źle, przecież każdy wie, że czekolada jest jednym z najzdrowszych słodyczy. Czy na pewno? Tak się składa, że czekolada nie jest surowcem, nie rośnie na drzewie, więc producent, na swoje nieszczęście,  jest prawnie zobowiązany do podania jej składników. I cóż na pierwszym miejscu? Surprise – cukier. W całym produkcie mamy go 53,5 %. A ponad to, to samo, co w przypadku Nutelli – utwardzone tłuszcze roślinne. Do tego soja modyfikowana genetycznie i odtłuszczone mleko w proszku i mamy komplecik – przekąska idealna dla dzieci.

Petitki Lubisie truskawkowe

Skład: nadzienie jabłkowo-truskawkowe [syrop glukozowo-fruktozowy, musy owocowe 45% (zagęszczony mus jabłkowy 27,3%, mus truskawkowy 17,7%), substancja utrzymująca wilgoć (glicerol), regulatory kwasowości (kwas jabłkowy, kwas cytrynowy, cytrynian sodu), zagęszczony sok z czarnego bzu, aromat, substancja zagęszczająca (guma ksantanowa)], mąka pszenna 23,6%, jaja, syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, olej rzepakowy, stabilizator (glicerol), mleko odtłuszczone w proszku, mleko pełne w proszku, substancje spulchniające (difosforany, węglan sodu), emulgatory (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mlekowym, estry kwasów tłuszczowych i poliglicerolu), sól, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, aromat.

Sama długość składu poraża. Jeśli nie macie ochoty zagłębiać się w składy poszczególnych produktów, zapamiętajcie jedną prosta zasadę: im krócej, tym lepiej. No i co my tu mamy: nadzienie w większości z syropu glukozowo-fruktozowego, który w znaczącym stopniu przyczynia się do powstawania otyłości, szczególnie u dzieci. No ale przecież „to nie cukier”. Szkoda, że szkodzi tak samo lub bardziej niż zwykły cukier z cukiernicy. Podsumowując nasz ulubiony składnik: cukier, to w jednym misiu jest go ok. 2 łyżeczki. Olej roślinny też musiał się tu znaleźć. A poza tym: aromaty, substancje spulchniające, musy zagęszczone inne zagęstniki. Same pyszności.

Kubuś Play

Skład: Woda, soki (20%) z: marchwii (11%), jabłek, limetek, cytryn i malin, syrop glukozowo-fruktozowy, witaminy A, C i E, aromaty.

No to mamy jeszcze coś, żeby popić słodkości. Na pierwszym miejscu WODA. Chwała za to, ale czego można się spodziewać po napoju… Cola też ma na pierwszym miejscu wodę. O syropie glukozowo-fruktozowym było powyżej. Tutaj zabija jednak ilość cukru. W 100 ml jest to 2 czubate łyżeczki, a butelka to około 400 ml. Czyli ile łyżeczek?

dziecko_Madame.FIT

Jak możecie zauważyć, skupiłam się powyżej w szczególności na dwóch składnikach: cukrach prostych i tłuszczach trans. Wspomniałam też o dodatkach, ale tutaj każdy mądry ma swoją opinię, co badanie to inny wynik. Jedno jest pewne, im mniej dodatków tym lepiej.

Za to co do cukrów dodanych i tłuszczów trans opinie są zgodne. To połączenie najgorsze z możliwych. Wbrew temu, co zwykło się mówić, to one, a nie nasycone tłuszcze zwierzęce, są odpowiedzialne za choroby żywieniowozależne: otyłość, cukrzycę typu II, choroby sercowo-naczyniowe, niektóre nowotwory. Wg WHO 80 % przypadków choroby wieńcowej, 90 % przypadków cukrzycy typu II i 30 % nowotworów można by uniknąć przez zmianę sposobu żywienia, zwiększenie aktywności fizycznej i zaprzestanie palenia papierosów. Jeśli chodzi o żywienie, to największe znaczenie mają właśnie dwa wspomniane przeze mnie czynniki.

W przypadku dzieci rzadko o myślimy o tego typu chorobach, bo wiążą się one najczęściej z wiekiem. Ale to właśnie tryb życia w pierwszych latach naszego życia ma największe znaczenie dla późniejszego zdrowia. Tym bardziej, że nauczeni określonych nawyków żywieniowych przez rodziców, rzadko je później zmieniamy.

I jasne, mają rację mamy mówiąc, że dzieciaki nie unikną jedzenia takich świństw – w takim świecie żyjemy. Ale to właśnie na rodzicach spoczywa obowiązek, by w diecie dziecka było tego jak najmniej. Jeśli dzieciak nie patrzy na mamę opychającą się czekoladą, prawdopodobnie sam nie wyciągnie po nią rąk. Albo zrobi to zdecydowanie rzadziej.

Mamy argumentują, że nie chcą pozbawiać dzieci przyjemności. Tylko że dziecko niejedzące słodyczy nie wie, że są „dobre”, więc nie ma poczucia straty. My patrzymy na to wyłącznie przez swój subiektywny obraz, bo to nas kiedyś nauczono, że sklepowe słodycze to coś ekstra. Jeśli nie przyzwyczaimy kubków smakowych dziecka do takich chemicznych słodkich smaków, nie będzie to dla niego przyjemnością. Przyjemnością będzie za to wspólne przyrządzanie domowych słodyczy. Ale na to często nie ma czasu, szybciej wetknąć dziecku kinder niespodziankę i dać do popicia Kubusia.

Mam nadzieję, że przekonałam choć jednego rodzica, że nie podawanie dziecku słodyczy nie jest robieniem mu krzywdy. Przeciwnie. A skoro wiemy już, czego nie podawać, wkrótce kilka słów i tym, co w diecie malucha powinno się znaleźć (już jest KLIK).

dzieci_Madame.FIT

Komentarze