Wiedzę najlepiej czerpać z pierwszej ręki. W przypadku odchudzania, od kogoś, kto przeszedł już tę niełatwą drogę. Kasia schudła już ponad 9 kilogramów i dalej nie odpuszcza! Dziś dzieli się z Wami radami, bo z własnego doświadczenia wie, że dobre przygotowanie to połowa sukcesu. Zapraszam na gościnny wpis mojej podopiecznej, Kasi!

Być może są tu osoby, które chciałyby przejść na dietę, ale coś je przed tym wstrzymuje i mają obawy. O tym, że warto przekonywałam Was już kilkakrotnie (TUTAJ >>), więc teraz dwa słowa o tym, jak się przygotować do odchudzania, aby nie zrezygnować po tygodniu (z moich własnych doświadczeń).

Przed.

  1. Tak to już jest, że żeby coś osiągnąć trzeba chcieć. Warto wyznaczyć sobie cel, taki realny. Fajnie np. powiesić na lodówce swoje zdjęcie z przed lat lub wymarzonej sylwetki. Zawsze w chwilach zwątpienia spójrz na nie i przypomnij sobie dlaczego zaczęłaś. Nie nastawiaj się, że będzie super łatwo (ale uwierz, wcale nie jest też tak strasznie ciężko 😉 )

I pamiętaj, robisz to dla SIEBIE! 🙂

  1. Zrób porządek w kuchni. Zawsze wychodziłam z założenia, że porządek wokół siebie to porządek w głowie, więc jeszcze przed rozpoczęciem dietę zrobiłam gruntowny przegląd szafek spiżarni i pozbyłam się produktów, których wiedziałam, że nie będę mogła jeść.
  2. Jak już dostaniesz pierwszą rozpiskę pomyśl jak będzie Ci wygodniej robić zakupy i jak robić listę potrzebnych produktów, żeby potem połowa nie lądowała w koszu na śmieci. Ja robię zakupy raz w tygodniu, w weekend i tylko czasem dokupuję jakieś pojedyncze produkty. Jest mi tak wygodniej, bo nie muszę myśleć już o tym w tygodniu. Dodatkowo na liście piszę dokładnie ilości sztuk lub potrzebną gramaturę danego produkty. Po kilku tygodniach zapamiętasz już ile co waży, więc jest szybciej.
  3. Nastaw się, że na pierwsze zakupy wydasz sporo więcej niż zwykle. Wiele produktów, nazwijmy je – podstawowych – wymaga wymiany jak np. olej, oliwa, sól, cukier, mąka albo będziesz musiała kupić jakiś suplement (te w większych opakowaniach kosztują więcej na raz, ale starczają na dłużej, więc bardziej się opłacają). Jednak na kolejne zakupy wydawałam już praktycznie tak samo jak przed dietą.
  4. Przygotuj swoich najbliższych na to, że zmieniasz styl życia. U mnie najciężej było z babcią, która była załamana, że nie może mi dawać NIC do jedzenia, a po tygodniu stwierdziła, że już jestem za chuda 😉 Ale babcie już tak mają 🙂 Poproś osoby z najbliższego otoczenia żeby nie namawiały Cię nawet na małe grzeszki, a żeby udzieliły Ci wsparcia, a zobaczysz, że z czasem sami będą pytać co tam dzisiaj jesz na lunch i prosić o przepisy 🙂

W trakcie.

  1. Pierwszy tydzień był najgorszy organizacyjnie. Gotowanie jednej potrawy trwało wieki. Rozpiska, lodówka, waga – milion nieprzemyślanych czynności, ale wszystko to kwestia wprawy. Potem już wiesz co do czego potrzebujesz, co ile mniej więcej waży. Co do organizacji, to tu nie ma gotowej recepty, bo każdy ma inny rytm dnia, więc musisz dopasować to do siebie, ale to kwestia czasu, aż zaczniesz robić wszystko automatycznie, a właśnie o to chodzi żeby wszystkie zasady weszły w nawyk J Tak więc wytrwaj pierwszy tydzień, a potem już z górki 🙂
  2. Nie waż się za często. Technicznie dlaczego, to już nie moja gestia, ale czasem po prostu jest tak, że waga staje, a wiadomo że to demotywuje. Ale w większości przypadków to nie Twoja wina, może zatrzymała się po prostu woda lub masz gorszy dzień.
  3. Chęć podjadania. Tutaj to już według mnie kwestia silnej woli, ale najważniejsze, że na diecie nie jest się głodnym, więc jeśli jesz regularnie łatwo możesz rozpoznać czy jesteś głodna czy po prostu masz na coś ochotę. A z czasem dochodzą cheat meale, więc jest prościej 🙂 Tak czy tak, można wtedy wrócić do tego zdjęcia na lodówce i schrupać marchewkę 🙂
  4. Ważnym uzupełnieniem diety jest trening. Nie rezygnuj z niego, bo ciało i sylwetka wyglądają o wiele lepiej. Sama wybierz co chcesz robić, bo jeśli to polubisz to będzie Ci to po prostu sprawiało przyjemność, a to właśnie w sporcie chodzi 🙂 I nie wypadaj z rytmu, mi się raz zdarzyło i potem ciężko wrócić….
  5. Nie kupuj nowych ubrań zbyt szybko – równie szybko będą znowu za duże 🙂 Popytaj koleżanek, może mają coś w czym już nie chodzą i mogą Ci oddać, a przy okazji przewietrzyć szafę. W końcu, która z nas nie lubi robić miejsca na nowe rzeczy 🙂 Aczkolwiek jeden ciuszek w mniejszym rozmiarze raz na jakiś czas poprawia humor, więc nie ma co odmawiać sobie wszystkiego 🙂
  6. I na koniec. W trakcie, przede wszystkim, nie poddawaj się! Zawsze warto walczyć o swoje zdrowie i samozadowolenie 🙂

Kasia_Madame.FIT

Komentarze