Hormony odgrywają w naszym ciele niebagatelną rolę. Regulują właściwie wszystkie procesy życiowe, a każde zaburzenie w ich wydzielaniu odbija się na nas w niekorzystny sposób, choć nie każde to objaw choroby.

Wahania hormonów pojawiają się u kobiet w okresie „okołomiesiączkowym”. Nie potrzeba wtedy specjalistycznych badań i mądrych głów, by stwierdzić, że coś jest z nami nie tak. Wiemy to my, wie rodzina, wie nasz partner. Nie licząc tych kilku procent szczęściar, które takich wahań nie odczuwają. Zołzy! 🙂

Na kilka dni przed okresem obniża się znacząco poziom estrogenów i progesteronu. I dobrze wiemy, co wtedy się dzieje. Można to pięknie naukowo tłumaczyć, ale ja mam podejrzenie, że te dwa niecne hormony odpowiedzialne są po prostu za przemianę typu Doktor Jekyll – Mr Hyde. Można to przyjąć jako zło konieczne, zwalić na matkę naturę i funkcjonować tak wiele lat. Ale czy pamiętacie, jak skończyła się historia Doktora Jekylla/Mr Hyde’a? No właśnie. Lepiej wziąć sprawy w swoje ręce. Oto kilka sposobów na „te dni”:

1. Bardzo wiele kobiet tuż przed okresem i w trakcie najchętniej zaszyłoby się pod kocem. To błąd, bo ruch, zwłaszcza na świeżym powietrzu, pomaga nam się odprężyć, o co w te dni bardzo trudno. Ja też nie chwytam wtedy za sztangę, ale marszobieg na świeżym powietrzu – czemu nie?

2. Innym sposobem, który pomoże Ci się przygotować na ciężki czas, jest sen. Już tydzień przed zadbaj, by spać minimum 8 godzin. Nie od dziś wiadomo, że sen jest najlepszym lekarstwem na skołatane nerwy

3. Zadbaj także o inne formy relaksu: długa kąpiel, oglądanie ulubionego, może nawet niezbyt mądrego serialu, czytanie romansideł. To jest właśnie ten czas, kiedy możesz to robić bez wyrzutów sumienia.

4. Zapomnij za to o trudnych obowiązkach, nowych wyzwaniach. To nie jest najlepszy czas, a niepowodzenia w tym zakresie dodatkowo Cię zdołują. Odłóż je, jeśli tylko możesz, na za kilka dni.

5. Pij dużo, zwłaszcza jeśli czujesz się opuchnięta. Tutaj obowiązuje zasada „klin klinem”. Im więcej wody zbiera się w Twoim organizmie, tym więcej jej pij. Unikaj za to płynów odwadniających, moczopędnych, jak kawa i alkohol. Woda i melisa będą bardziej odpowiednie.

6. Unikaj ciężkich, słonych i tłustych posiłków oraz strączków. I bez tego jesteśmy wtedy wystarczająco wzdęte i opuchnięte, więc nie prowokujmy losu.

7. I najlepsze: NIE jedz słodyczy! Już widzę Twój uśmiech 🙂 No więc dobrze, odpowiednio wcześniej pozbądź się z kuchni słodyczy, ale zostaw gorzką czekoladę. Istnieje szansa, że nie będzie chciało Ci się wyjść do sklepu, a czekolada uchroni Cię przed wyjadaniem cukru z cukiernicy.

A tak poza tym, pamiętaj:

PMS_Madame.FIT

Komentarze