1.Nie jem po 18

Źródło: Dawno, dawno temu ludzie chodzili spać duuużo wcześniej. Tak toczyło się ich życie, żeby o 5 rano zasuwać na polu, trzeba było iść spać „z kurami”. Zresztą co było robić, gdy wokół ciemno, a szkoda palić tak długo świecę. Trzeba było zjeść i za godzinkę śmigać do łóżka.

Opis: Niejedzenie po 18 to jeden z najgłupszych mitów dotyczących odchudzania. Znany od lat, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Ostatnio wiele mówi się o tym, że nie ma w sobie krzty prawdy, a mimo to są ciągle osoby, które stosują tę żelazną zasadę. Jak to robią? Nie mam pojęcia. Biorąc pod uwagę, że chodzą spać koło 23-24, to jak wytrzymują tyle godzin bez paliwa? Bo jedzenie to nasze paliwo, które przekuwamy na energię do działania. A w dzisiejszych czasach często po 18 zaczyna się życie. To wtedy spotykamy się z przyjaciółmi, wykonujemy masę obowiązków domowych, bawimy się z dziećmi czy idziemy na trening. Kończymy pracę o 17, zanim dotrzemy do domu, nierzadko jest już godzina zero. Zjeść nie będzie można, więc lepiej po drodze zatrzymać się w maku, byle nie zjeść po 18!

Rada: Stosuj tę zasadę wyłącznie, jeśli chodzisz spać o 20. Jeśli nie, zjedz ok. 2 godziny przed snem. Żołądek zdąży obrobić swoje paliwko, Ty nie będziesz głodna i nie obudzisz się rano z wilczym apetytem.

13699961_1033632646674096_2977212833102129661_n

2a. Nie jem tłuszczu

Źródło: Mam tłuszcz na tyłku, oponkę na brzuchu, ręce jak galareta. Wniosek: mam w sobie dużo tłuszczu, nie będę go dostarczać więcej.

Opis: Tłuszcz w Twoim ciele i tłuszcz z pożywienia to dwie różne rzeczy. Możesz potraktować to jako zbieżność nazw. Tak naprawdę Twoja tkanka tłuszczowa nagromadziła się od nadmiaru węglowodanów, a cały proces ma związek z hormonami. Zjadasz posiłek węglowodanowy (szczególnie, jeśli jest są to węglowodany proste), we krwi wzrasta poziom glukozy, na co trzustka reaguje produkcją insuliny – hormonu mającego na celu zmniejszenie poziomu glukozy we krwi. Jest ona transportowana do głównie do mięśni oraz do wątroby. A wątroba może przyjąć tylko pewną pulę cukru, resztę w magiczny sposób „przerabia” na trójglicerydy, czyli Twoją oponkę. Jeśli nie będziesz spożywała tłuszczu, to bardzo szybko pojawią się problemy hormonalne oraz niedobory witamin rozpuszczalnych w tłuszczach: A, D, E, K.

Rada: Nie rezygnuj w diecie z żadnego składnika pokarmowego (za wyjątkiem tłuszczów trans). Wszystko inne jest nam bardzo potrzebne – w różnych ilościach. Jeśli więc chcesz coś ograniczyć – ogranicz węglowodany. To jedyna słuszna droga.

2b. Nie jem tłuszczów zwierzęcych

Źródło: Mit powtarzany od pokoleń. Dziadek miał wysoki cholesterol i dostał zawału.

Opis: Wersją tej powyższej złotej zasady jest: nie jem tłuszczów zwierzęcych. A to oznacza tyle samo co = nie dostarczam sobie cholesterolu. No to chyba dobrze? Cholesterol jest przecież ZŁY! Nie bardzo. Ciągle jeszcze wiele osób nie wie, że cholesterol ma dwie frakcje LDL i HDL, z czego HDL jest wyjątkowo „dobra”, pomaga wręcz zapobiegać miażdżycy, a bywa przecież obwiniana za jej powodowanie. Powinniśmy na to zwrócić uwagę szczególnie robiąc badania, bo ciągle jeszcze się zdarza, że lekarze zalecają zbadać poziom cholesterolu całkowitego. Taki wynik nic a nic nam nie mówi, bo wysoki poziom cholesterolu całkowitego może być spowodowany wysokim HDL, a to korzystne zjawisko. Liczy się przede wszystkim stosunek HDL do LDL. To po co nam ten cholesterol? W szczególności do syntezy witaminy D, sprawności układu nerwowego i hormonalnego. To tak w skrócie.

Rada: Zajadaj mięcho i jaja z dobrych źródeł i nie przejmuje się straszeniem cholesterolem. Powtórzę się: to węglowodany odpowiadają za „całe zło”, nie tłuszcz i cholesterol.

panda_na_diecie_2013-12-10_00-57-17

3.Jem bardzo mało

Źródło: Krótkowzroczność stosujących tę zasadę. Ujemny bilans kaloryczny, rzeczywiście powoduje spadek masy ciała. Ale nie na długo.

Opis: Mówi się często o diecie MŻ. I wszystko fajnie, gdyby tylko ktoś wiedział, ile to jest „mniej”. Zjedzenie w ciągu dnia kilku listków sałaty, marchewki i jogurtu naturalnego oczywiście spowoduje, że schudniemy – o ile wytrzymamy na takiej głodówce odpowiednio długo, co jest rzadkością. Ale przyjmijmy, że wytrzymamy, efekty przyjdą szybko, po miesiącu zmieścimy się w spodnie sprzed lat. I wtedy nasz organizm powie: „Stop! Taka jesteś cwaniara? To patrz.” Cokolwiek więcej zjemy, nasz mądry organizm odłoży to w postaci tłuszczu na kolejną „czarną godzinę”.  A do końca życia na tej sałacie nie wytrzymamy, gwarantuję. Spowolniona przemiana materii, efekt jo-jo, znamy to. A co gorsza przyspieszyć później tę przemianę, to czasem miesiące pracy. Że nie wspomnę już o problemach zdrowotnych i wyniszczeniu organizmu.

Rada: Spójrz bardziej długofalowo. Poznaj swoje zapotrzebowanie kaloryczne i ogranicz spożywane kalorie o 10-20% (maksymalnie!). Dodatkowo ogranicz węglowodany na rzec dobrego jakościowo tłuszczu. Efekt się utrzyma i Twoje zdrowie też.

14521615455235

 

 

Komentarze